wtorek, 25 grudnia 2012

Od Liji c.d.o. Diany

Spojrzałam na zaniepokojoną Dianę. Czułam się wyczerpana. Zawsze tak mam po wizjach.
-Diana nie przejmuj się,- uśmiechnęłam się z bólem.- wizję są głównie po to by im zapobiec, albo przed czymś ostrzegają. -dokończyłam
-A widziałaś coś po mie, no w tej wizji?.
Skwasiłam się.
-Nie che tego mówić, nie wiem czemu. Ale coś mi podpowiada że musisz to wiedzieć. -Wziąłem głęboko oddech jakbym miała powiedzieć coś strasznego. - widziałam cień, niewyraźny przechodzący przez wilki.
-Cień?!-powiedziały zgodnie Minn i Diana
-Ciii, intuicja mi mówi że lepiej im mniej osób wie tym lepiej. Tak wiem głupie, ale lepiej by tak było- To było naprawdę dziwne!!! O matko, nie wiem co?, jak?, dlaczego? a boję się głupiego cienia, chyba klepki mi się poprzestawiały z powodu tej wizji. Zapadła cisza. Dziewczyny pewnie pomyślały że zwariowałam.  Nooo, nie ma to jak ogłupiała alfa.
-Hm.... zna ktoś jakieś historie lub legendy o cieniach ? -zapytałam niepewnie


(dokończ Diana lub Minn )

sobota, 22 grudnia 2012

Od Diary - c.d Liji


   
Kiedy Lija padła ja i Minn rzuciłyśmy się aby jej jakoś pomóc. Po chwili Lija wstała.
-Co widziałaś?!- zapytała Minn, która jeszcze była trochę przestraszona. Lija opowiedziała nam co widziała. Zastanawiałyśmy sie nad tym chwilę co to mogło znaczyć. Nie wierzyłam, że coś takiego się stanie...Niedość, że mam jeszcze do wyrównania rachunki z przeszłością to jeszcze ta wizja... Spojrzałam na Minn i Liję w nadzieji, że się odezwą.


Lija? Minn?

Oto nowy członek Yeon

Imię:Yeon ( Joen)
II imię: Black
Płeć: samiec
Wiek: 3,5 lat
Rasa: lew
Kraj pochodzenia: ooo eee... nie wie
Status: czarownik , czarnoksiężnik i uzdrowiciel
Moce: Uzdrawia, czaruję wiele rzeczy dzięki księdze bez której nigdzie się nie rusza, ma żywioł cienia i metalu.Jego wisior to jakby bezdenny plecak, ma tam wiele rzeczy( on nie jest ciężki) 
Rodzina: ma siostrę... ale pamięta tylko jej oczy
Charakter: zadziorny , opryskliwy, zabawny, tajemniczy , cichy.
Steruje: Maliniaczka

Od Liji c.d.o. Diany

-O Minn dobrze że jesteś eee. są pewne problemy z... nowym członkiem- powiedziałam do siostry.
-Nowym członkiem?!- poderwała się Diana.
-Spokojnie - powiedziała Minn do Diany.
-Ale on nas zaatakował!- mówiła tygrysica.
-Usiądź. Wszystko ci wytłumaczę.-Powiedziałam.
Usiadła niechętnie a ja przeszłam do opowiadania. Powiedziałam jak trafił do nas jakiś zamotany,  i opowiedział swoją historię oraz to że czasem gdy emocję mu przesłonią zmysły to przechodzi w stan furii.
-Najwyraźniej musiało coś się stać że was zaatakował i...- zaczęłam gdy nagle wstałam.
-Co się dzieje Lija- zapytała Minn
Moje oczy zrobiły się białe.
Miałam wizje.
Było tam czarno... ciemny las ... palił się , widziałam chaotyczne sceny walki... śmieć, krew to było straszne. Dochodził do mnie głos dziewczyn ale jakby był z innego świata. Nagle przebłysk i zobaczyłam Diane, jej zdeterminowane oczy i... i ... wizja się skończyła a ja upadłam.


( dokończ Diana lub Minn, proszę )

czwartek, 20 grudnia 2012

Od Diary

Nie wiedziałam co napadło tego tygrysa. Był jakiś dziwny... A zarazem niesamowity. Postanowiłam odwiedzić Liję i Minn.
-Cześć!
-Witaj Diaro.-porzywitała mnie Lija.
-Nie ma Minn?
-Nie. Poszła na polowanie. Co cie tu sprowadza?
-Nic. Nie mam nic do roboty więc przyszłam do was. Nie w porę?
-Nie skąd! Usiądź.-powiedziała Lija i usiadłyśmy. Rozmawiałyśmy przez chwilę. Właśnie kiedy opowiadałam o spotkaniu River`a wróciła Minn.



Minn?Lija?

wtorek, 18 grudnia 2012

Od Zoey- c.d River'a

Obcy zrzucił mnie z siebie z wielką siłą wpadając w szał. Chciałam wstać i go powstrzymać, ale nie mogłam. Spojrzałam na swoją łapę. Sączyła się z niej krew. Olśniło mnie. Zatrute pazury! On mnie otruł!! Odchyliłam głowę do tyłu, bo coraz ciężej mi się oddychało. Ałć! Moje wnętrzności skręcały się i paliły niemiłosiernie.
- Zoey! – usłyszałam zaniepokojony głos Diary przy swoim uchu. Jęknęłam w odpowiedzi. Chciała mnie podnieść i pewnie zanieść do jaskini jej i Minn, ale to było tak bolesne, że krzyknęłam przeraźliwie. Nagle wpadłam na pomysł. Zamknęłam oczy i skupiłam się. Przecież byłam uzdrowicielką! Próbowałam oczyścić swoje ciało z trucizny. Udało się! Otworzyłam oczy i powoli wstałam. Krwawienie już ustało. Diara patrzyła na mnie z niepokojem.
- Spokojnie, nic mi już nie jest. – powiedziałam i uśmiechnęłam się lekko.
- Odprowadzić cię do jaskini? – spytała powoli kierując się do jaskiń.
- Nie, dzięki. Niedługo wrócę, tylko się jeszcze wykąpię. – powiedziałam i zostałam sama. Umyłam się szybko i zaczęłam węszyć. W powietrzu cały czas unosił się zapach tygrysa, który nas zaatakował. Poszłam jego śladem. Po jakiś dziesięciu minutach szybkiego marszu, dotarłam do jakiejś jaskini z zasłoniętym skałą wejściem. Wszędzie dookoła były powyrywane drzewa z korzeniami. Wpatrywałam się w nie ze zmarszczonym czołem. „Jakieś tornado tędy przeszło, czy co?” pomyślałam sobie. Nagle usłyszałam dziwny dźwięk. Spojrzałam w stronę jaskini. Kamień się odsuwał. Podeszłam trochę bliżej. Wiedziałam, że to on. Jednak, nie chciałam go atakować. Tylko pogadać. Już wychodził, gdy mnie zobaczył. Wyglądał teraz inaczej; chyba normalnie. Stanął jak wryty, ale po chwili się opanował i przyjął pozycję obronną. Instynkt kazał mi uciekać lub zaatakować, lecz zignorowałam go i spojrzałam spokojnie tygrysowi w oczy. W jego zaś oczach malowało się zaskoczenie i … strach?
- Jak to możliwe, że jeszcze żyjesz? – spytał cicho. Uśmiechnęłam się krzywo.
- Ma się te zdolności. – odpowiedziałam. – Słuchaj, nie mam zamiaru cię atakować, przekląć, czy co tam jeszcze, więc się uspokój. Chciałam tylko pogadać. – Rozluźnił się lekko, ale cały czas bacznie mnie obserwował.
- A więc, na pierwszy ogień małe pytanko; co tu robiłeś i czemu nas zaatakowałeś?

<proszę dokończ River>

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Od Rivera- c.d Zoey

-Nie twój interes...-warknąłem.
-Gadaj!- krzyknęła biała tygrysica.
Poczułem jak buzuje we mnie krew i wiedziałem, że zaraz nastanie najniebezpieczniejsza faza furii. Nagle poczułem ból głowy i straciłem panowani nad sobą. Z wielką siła odrzuciłem samicę, która mnie trzymała, raniąc jej łapę. Tygrysica jak najprędzej podbiegła do krwawiącej samicy, a ja uciekłem krzystając z okazji, ponieważ nie chciałe zrobić im większej krzywdy. Biegłem raz po raz wyrywając jakieś drzewo. Wreszcie znalazłem jakąś jaskinię. Wyjście zasłoniłem głazem, żeby nie przyszło mi do głowy z tamtąd wyjść. Po kilku godzinach uspokoiłem się, furia upadła, a ja wróciłem do normalnego wyglądu, chciałem wyjść z jaskini, gdy usłyszałem czyjeś kroki.
(niech ktoś dokończy)